Zlecenie badania w studni wody

Jako że rodzice mieszkają na wsi, albo może bardziej po prostu z dala od miasta, to nie odwiedzam ich często. Staram się rzecz jasna, ale nie zawsze jest to możliwe. Jednak za każdym razem, gdy ich widuje, to próbuję się upewnić, że na pewno wszystko u nich w porządku. Są to starsi ludzie, przyzwyczajeni do nieproszenia o pomoc, więc muszę mieć oko na to, czy na pewno pomocy nie potrzebują i dają sobie ze wszystkim radę.

Woda studzienna – zlecenie badania

zbadanie wody ze studniTak więc, ostatnim razem, gdy do nich zajrzałem, to przechadzałem się po domu i podwórku, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wyglądało na to, że wszystko jest ok, więc myślałem, że i tym razem nie będzie trzeba się bardziej angażować w sytuację domową rodziców. Pytałem ich nawet, czy czegoś nie potrzebują, ale jak zwykle zapewnili mnie, że wszystko jest w porządku. I w końcu tuż przed samym wyjściem, gdy poprosiłem o szklankę wody, to poczułem jakiś dziwny zapach. To było dziwne, bo przecież woda nie powinna dziwnie pachnieć, powinna być bezwonna. Dopiero wtedy się okazało, że faktycznie ten zapach się już jakiś czas utrzymuje. Mało tego, po kąpieli u taty zaczęły pojawiać się jakieś plamy na skórze. Zacząłem wypytywać o szczegóły i oczywiście żadnych badań wody u nich nie było od niepamiętnych czasów. Stwierdziłem więc, że zbadanie wody ze studni moich rodziców jest teraz priorytetem, bo trzeba sprawdzić, jakiego rodzaju problem dotknął źródła wody i co trzeba zrobić, żeby z tym sobie jak najszybciej poradzić. A problem było wyraźnie czuć, jak widać. Zadzwoniłem do żony, by spróbowała znaleźć w sieci jakąś prywatną firmę, która jest w stanie dosyć szybko wykonać badania fizykochemiczne wody, aby określić, co się dokładnie dzieje i przedsięwziąć jakieś działania.

Żona załatwiła sprawę błyskawicznie. Przedstawicielka firmy powiedziała, że może przyjąć próbkę jeszcze tego samego dnia, a na wyniki badań nie będzie trzeba długo czekać. Wytłumaczyłem więc rodzicom, że kwestią wody zajmę się ja, bo już skontaktowałem się z odpowiednimi ludźmi i poprosiłem ich, by nie pili jej, ani jej w ogóle na razie nie używali. Pojechałem jedynie po kilka zgrzewek wody, by do tego czasu mieli do niej dostęp, a żeby nie korciło ich używanie tej ze studni.